Meine Berlin, czyli jak nam w Berlinie 2

my Berlin

Nasz plan na sierpień został porzucony. Miała być Skandynawia – miesiąc, półtora objazdówki kamperem do Nordcap i z powrotem. Wymieniliśmy jednak tę podróż na intensywną przeprowadzkę do Berlina. 

my Berlin

Zaczęliśmy od poszukiwania mieszkania (dwa tygodnie w kamperze), potem przeprowadzka (dwa przejazdy z Polski), następnie formalności (meldunek, szkoła przedszkole, internet, prąd, telefon i tak dalej). W międzyczasie (uwielbiam międzyczas!) przygotowanie książki, druk, wysyłka. Powiedzieć „było intensywnie” to mało 🙂

Po pewnym czasie okazało się, że wszystko jest załatwione. Zaczynamy regularne, nudne życie i… uwielbiamy je 🙂

Tak, podróżowanie jest wspaniałe. Wielomiesięczna podróż kamperem, dzikie noclegi, egzotyczne przygody – to wszystko jest super. Ale jakże ja lubię inne, „przyziemne“ przyjemności:

  1. uczenie się nowych technologii i doskonalenie w pracy 
  2. jeżdżenie jak szalona rowerem (trzy razy w tygodniu uderzam do biura po drugiej stronie Berlina. Za każdym razem wybieram inną drogę, gubię się, zachwycam okolicą, odnajduję a potem siadam do pracy z kubkiem gorącej kawy, naładowana enegrią)
  3. odbieranie dzieci ze szkoły i przedszkola – wspaniały moment – jesteśmy siebie stęsknieni, ale odpoczęliśmy od siebie, teraz mamy czas dla siebie, a wachlarz możliwości olbrzymi!
  4. moje łóżko, moja wanna, moja kuchnia – nie takie wielkie, nie luksowowe, ale moje i w sam raz. 
  5. moje malowanie, bo udaje mi się znowu rzadko malować i rysować
  6. moje gotowanie, bo odkryłam (dzięki Majowej Mamie) świetny serwis HelloFresh dzięki któremu raz w tygodniu dostaję paczkę ze składnikami i przepisami na 3 posiłki dla 4-osobowej rodziny
  7. moją joge, której prawie nie ma, ale jednak coś tam jest 🙂
  8. nowy krąg znajomych, z którymi i do tańca, i do różańca

Jest też wiele fajnych rzeczy w Belinie, które mi się ogromnie podobają:

  • podejście do dzieci – przyzwolennie na wyszalenie się dzieciakom, wybrudzenie, nawet kaleczenie. nikt tego nie przeżywa i nie komentuje, jest to nieodzowna część dzieciństwa i odbierane jest to z całkowitym zrozumieniem.
  • poziom usług medycznych i podmiotowe traktowanie pacjenta w służbie zdrowia – wreszcie nie czuję się jak nic nie wiedząca osoba, tylko jak osoba, której należy się wytłumaczenie i uspokojenie
  • tempo życia – nie masz terminu? to nie załatwisz. Nie masz dokumentów. To tutaj masz listę, zorganizuj je i przyjdź. I tym podobne „procedury“, które tak na prawdę lubię. Bo wszystko tutaj jest wykonalne, trzeba tylko spełnić określone warunki. Brak skrótów, znajomości, załatwiania, stresu. Wszystko w swoim tempie.
  • mieszanka ludzi – wszędzie wokoło widzę ludzi różnych nacji, słyszę różne języki. Niesamowicie wzbogaca to grupę w przedszkolu, klasę w szkole oraz nasz team w pracy. 
  • ciąg na nowoczesność i nowe technologie – tutaj jest to ważne, może dlatego, że ludzi na to stać?
  • brak psich kup na chodnikach
  • świetne ścieżki rowerowe
  • mnóstwo parków i placów zabaw
  • uśmiechnięci ludzie w obsłudze klienta
  • … inne „małe” rzeczy :)))