odpoczac czy pedzic?


dylemat podroznika: odpoczac czy pedzic dalej

dylemat podroznika: odpoczac czy pedzic dalej

I oto stoimy przed wiecznym dylematem podroznika – „odpoczac czy pedzic?”. Nie chodzi oczywiscie o pedzenie czegokolwiek (nawiazuje tu do polskiej tradycji pedzienia bimbru lub wina). Chodzi o pedzenie dalej, czyli dalsza podroz.

Po pewnym czasie przychodzi czas zmeczenia materialu i kazdy z podroznikow zastanawia sie czy warto, a jesli tak to gdzie i jak dlugo ODPOCZAC. Dylematy te sa zwlaszcza bliskie wszystkim zmotoryzowanym podroznikom, a wiec nam rowniez. Od kiedy mamy nasz motordomek to prawie codziennie zmieniamy lokalizacje. Zmieniamy ja, jestesmy zachwyceni mobilnoscia, nowymi widokami, nowymi przygodami i jednoczesnie marzymy o tej chwili kiedy zwolnimy, odpoczniemy, osiadziemy na kilka dni.

I oto jestesmy w Limie. Tutaj wlasnie chcemy ODPOCZAC. Wynajac cos na dwa tygodnie, puszczac dzieciom rano bajki w telewizji, brac dwa razy na dzien prysznic i wciaz gotowac wode na kawe 🙂 No i miec duzy, wlasny kibelek na ktory mozna w dowolnym momencie zrobic mega-kupe. Czyli zaszalec. Takie przyziemne marzenia.

A wiec szukamy i jestesmy w szoku. Dwa tygodnie w dobrej dzielnicy w Limie to tyle co miesiac wynajmu mieszkania w Krakowie. Czasem nawet wiecej, ale ceny!

Oczywiscie myslimy o dzielnicach tzw „europejskich”. Czyli kawiarnie, ksiegarnie i dobrze ubrani ludzie. Bo zaraz obok tych dzielnic jest normalne, znane nam Peru – handlarze na srodku ulicy, brud, smieci, almuerzo, mobilne stoiska z roznymi przysmakami, halas i pyl. Takie wlasnie jest Peru wszedzie indziej, poza sztucznymi dzielnicami Miraflores itp.

No wiec pozostajemy dalej z dylematem. Jego rozwiazanie wkrotce. Najlepiej zapiszcie sie na njusletera, to bedziecie wiedziec! Ha!

ps. odnosnie rysunku – w Peru dostalam nowa ksywke. Nazywaja mnie tu MAMITA. Jak widza matke z trojka dzieci pedzaca przez ich kraj to od razu jestem Mamita, a nie jakas tam gringa z Europy..