Pierwszy śnieg w Hamburgu


Zdarzają ci się czasem spontaniczne, nieplanowane weekendy? Szybka decyzja, krótkie poszukiwania i w efekcie fajny, pełen niespodzianek pobyt? To nasza metoda, która sprawdza się na weekendowe wyjazdy.

Często z Berlina jeździmy do Polski – Szczecin, Poznań, Wrocław lub Kraków. W lato oczywiście kilkakrotnie nad Bałtyk, natomiast w grudniu postanowiliśmy odwiedzić Hamburg w jego świątecznej, zimowej odsłonie.

Jako, że uwielbiam Couchsurfing, tak więc pierwszą ważną czynnością było znalezienie gospodarzy. Dla pięcioosobowej rodziny to wyzwanie, ale podróżujemy kamperem, w którym śpimy nawet zimą, więc szybko udało nam się znaleźć gospodarzy – niemiecką rodzinę z dwójką dzieci i długą historią w CS. Spędziliśmy razem dwa poranki ze śniadaniami oraz wspólnie przyrządziliśmy sobotnią kolację, a po uśpieniu dzieci posiedzieliśmy przy winie i orzechach.

Nasi gospodarze z Couchsurfingu

Poranny Hamburg przywitał nas pierwszym zimowym śniegiem! Radości było co niemiara, natychmiast powstał bałwan i odbyła się zabawa śnieżkami.

Pierwszy bałwan w tym roku!

Sezon zimowy uważamy za otwarty

Wkrótce wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Zwiedzanie zaczęliśmy od części zwanej Speicherstadt, czyli miasta spichlerzy w portowej części miasta, która rozciąga się wzdłuż brzegów Elby. Wkrótce jednak wiatr i śnieg z deszczem wygnały nas do zaplanowanej wcześniej atrakcji: Muzeum Miniatur „Miniatur Wunderland Hamburg„.

Miejsce wybraliśmy ze względu na dzieci, okazało się jednak, iż miniaturowe, ruchome światy są tak ciekawe, że wszyscy nie mogliśmy się od nich oderwać. Obejrzeliśmy Szwajcarię, Austrię oraz rozległe Włochy (Koloseum, wybuchający Wezuwjusz, Pompeje), następnie Bawarię oraz olbrzymie, działające lotnisko mini-samolotów. Podróżowaliśmy przez Stany Zjednoczone (Yosemite, Park Swekwoi, strefa 51, Las Vegas, Floryda), miniaturowy Hamburg z otwierającą się operą, stadionem i wesołym miasteczkiem aby wreszcie dotrzeć do Skandynawii z fiordami, farmami wiatraków i długimi mostami. Poszukiwaliśmy ukrytych liter aby odkryć hasło oraz uruchamialiśmy wszystki możliwe animacje.

Włochy w miniaturze

Na narty tylko do Austrii!

Śluza z lotu ptaka

Żywe mini-lotnisko

Na drugi dzień przepłynęliśmy promem trasą wzdłuż portu i pobłądziliśmy po niedzielnym Hamburgu.

Port w Hamburgu widziany z promu

Nie omieszkaliśmy dotrzeć do lodowiska na wolnym powietrzu – ponoć to największe takie lodowisko w Europie. Niestety stan dzieci nie pozwalał na spędzenie kilku godzin na łyżwach – wróciliśmy do auta i dzieciaki błyskawicznie zasnęły i odsypiały emocjonujące dwa dni, a my wracając do Berlina cieszyliśmy się z tej spontanicznej przygody!

————-

Uwagi praktyczne:

1. Jeśli chcesz się wybrać do Muzeum Miniatur zarezerwuj sobie godzinę wejścia online, inaczej będziesz musiał odstać dłuższy czas w kolejce. Na to miejsce przeznacz minimum trzy godziny. W środku, po przejściu kas i sklepu znajduje się dosyć dobra kantyna, coś jak jadłodajnia z Ikei.

2. Rejs po rzece Elbie możesz zrealizować tramwajem wodnym, który jest częścią infrastruktury autobusowo-kolejowej Hamburga. Kup bilet HVV, szczególnie polecam dzienny bilet dla rodziny (9-Uhr-Gruppenkarte) za cenę 11.80 eur i z tym to właśnie biletem poszukaj linii 62, która odpływa z Landungsbrücke w Hamburgu i robi 40-minutowy detour po Elbie.

3. Lodowisko EisArena Hamburg jest dosyć drogie. Do ceny biletu należy oczywiście doliczyć wypożyczenie łyżew. Bilet kupuje się na 2.5 godziny (co w przypadku małych dzieci jest zbyt długim okresem czasu). W weekend należy liczyć się z długimi kolejkami do kasy.