santiago de chile


Dotarliśmy oto do trzech końców. Dojechaliśmy więc na koniec kontynentu, podziwiając najdalej wysunięte kawałki lądu, a potem podążyliśmy w górę Argentyny. To koniec w wymiarze lądowym. Równocześnie w naszej sakiewce z oszczędnościami podróżnymi też widać dno, innymi słowy kończą się pieniążki. Tęsknimy bardzo za rodziną i Polską, i choć widoki […]

Pożegnanie kampera – good bye, Dodżi i historia trzech końców