Wakacje – cz.II Łotwa i Estonia


Nasze 3-tygodniowe wakacje w sierpniu przeznaczyliśmy na objazd kamperem prześlicznej Pribałtyki. Wyprawę w ten rejon Europy chcieliśmy realizować już dawno, ale jak to bywa z miejscówkami, które są w miarę blisko, zawsze decydowaliśmy się na inne destynacje i dopiero teraz udało nam się przejechać Litwę, Łotwę i Estonię.

Pierwszy tydzień spędziliśmy z JakNajdalej.pl, z którymi dzielimy podobne wibracje, więc podróżowało nam się wspaniale. Opis naszego przejazdu po Litwie znajdziesz tutaj, choć w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Wilno.

W skrócie na Litwie zobazyliśmy:
– jezioro Draudeniai (dziki nocleg na nabrzeżu)
– nadmorskie Juodkrante oraz okoliczne plaże
– rowerowy przejazd przez Park Narodowy Nagliali z przerwą na pyszną rybę w Preila
– zwiedzanie żaglowców w Kłajpedzie
– camping w Zemaitija National Park aby obejrzeć Muzeum Zimnej Wojny
– wycieczka z dzieciakami po bajkowym Orvydas Garden

Na kolejny nocleg byliśmy już na Łotwie:
– Liepaya – dołączamy do Travel School i robimy nocny przejazd rowerowy po mieście
– kąpiemmy się w malutkich ale bardzo szerokich wodospadach Ventas Rumba (Kuldiga Waterfall)
– zwiedzamy rowerowo Ventspils, jak również opływamy łódką wejście rzeki Venty do zatoki
– dojeżdżamy na sam koniuszek półwyspu Kolka (nie mylić z peruwiańskim Kanionem Colca)
– oglądamy w deszczu miasto Jurmala
– w Rydze spotykamy się z Agnese z Couchsurfingu i zwiedzamy starówkę
– nocujemy przy klifach Veczemju (Veczemju klintis) z piaskowymi grotami do eksploracji

a następnie wjechaliśmy do Estonii:
– obejrzeliśmy kurort Parnu
– wjeżdżamy do Kuressaare na wyspie Saarema aby obejrzeć olbrzymi, średniowieczny zamek i ślady masowej sowieckiej eksterminacji Estończyków
– objeżdżamy północną część wyspy obok bardzo stromych klifów
– liczymy latarnie morskie na wyspie Hiiumaa
– dojeżdżamy do Talina, gdzie oglądamy muzeum okrętów morskich oraz korzystamy z łotewskiej sauny (są osobne części dla pań i panów oraz gałązki do biczowania ciała)
– jedziemy do Parku Narodowego Lahema aby dotrzeć do najbardziej wysuniętego na północ fragmentu Estonii, gdzie znajdujemy zdechłą fokę
– objeźdzamy i spacerujemy wokół jeziora Peipsi, gdzie ponoć jeszcze żyją ruscy starowiercy
– w Tartu w pięknym domu z ogrodem i sauną zostajemy ugoszczeni przez Irinę, jej męża i dzieciaki, z czego wypłynęła piękna znajomość i językowy tandem (angielsko-rosyjski)
– oglądamy starówkę Tartu oraz puszczamy dzieci w żywioł nauki w mutlimedialnym Centrum Nauki Ahhaa gdzie próbujemy wszystkiego!

Aż wreszcie przejeżdzamy Łotwę, aby na Litwie obejrzeć Wilno ze śladami polskości, zgubić się na starówce, a następnie wrócić do Suwałk na kąpiel w miejskim kąpielisku i uderzyć na południe Polski.

Wspaniałe trzy tygodnie pełne zieleni, wody, wędzonych ryb i kilku przygód. Bardzo miło wspominamy tą wyprawę, choć jednak, z uwagi na limit czasowy, musieliśmy się nieco sprężać. Najchętniej wróciłabym tam na powolnej wyprawie do Sankt Petersburga, a potem dalej, może do Murmańska?