Wesołych Świąt we wszelkich okolicznościach


Gdziekolwiek się znajdujecie, w jakikolwiek sposób spędzacie świąteczny czas, życzę Wam, moi drodzy czytelnicy, abyście czerpali z tych doświadczeń i brali dla siebe to, z czym czujecie się dobrze. Zastanówcie się nad przyjemnymi uczuciami z tych ostatnich dni roku 2017, bo już wkrótce zapewne będziecie planować następny rok, bogatsi o bieżące doświadczenia.

——————

Nasz czas świąteczny pełny był kontrastujących ze sobą doświadczeń. Uwielbiam takie sytuacje, bo pozwalają spojrzeć na siebie i swoje przekonania z zupełnie innej perspektywy.

Najpierw urządziliśmy przesympatyczną wegańską Wigilię z przyjaciółmi z Berlina. Nie było kolęd, zamiast tego jazz grający w tle, nie było karpia czy uszek, za to wegańska ryba i takiż bigos. Bez prezentów dla dzieci, za to z naszą niewielką choinką w tle i z przeróżnymi luźnimi dyskusjami.

Potem dziwnym zbiegiem okoliczności trafiłam na masaż z gongami do krakowskiego „mistrza” Jurija. Spodziwałam się relaksu, jednak doznałam jednego z bardziej stresujących doświadczeń – mistrz odbywał modły nad moją duszą, skrytykował mnie, że jestem zestresowana i przeszkadzam mu w pracy, poradził abym zadbała o mą zaniedbaną według niego duszę, najlepiej przez pokutę, a na koniec nazwał mnie Anty-chrystem.

Na szczęście nasza domowa Wigilia była taka jak zawsze – tradycyjna, niezbyt religijna, ale też nie całkiem ateicka. Był opłatek, Babcie się pomodliły, my uszanowaliśmy to ciszą, następnie najedliśmy się i z radością odpakowaliśmy prezenty. Nie było ich zbyt wiele, a większość sportowe. Wieczór spędziliśmy bez słodyczy – na naszą wyraźną wcześniejszą prośbę „czekoladowe” prezenty zostały zabronione. W tle grały nam tradycyjne kolendy, obok przyświecała bogato zdobiona choinka.

Niedługo wybieramy się na Sylwestra w przyjaciółmi z Poznania. Tam z kolei będą klimaty alternatywne – zaangażowani buddyści, zwolennicy medytacji, kuchni pięciu przemian, ogromna liczba dzieci i my, z moją pasją jogową.

Bardzo się cieszę na te doświadczenia. Czerpię z każdej okazji, każdego spotkania. Czasem niektóre doświadczenia są bolesne i nieprzyjemne (jak wyżej wspomniany masaż), ale zawsze intrygujące i skłaniające do przemyśleń. Jak różne są nasze poglądy, oczekiwania, zachowania. Jak inni jesteśmy, mimo, że prawie tacy sami 🙂

Wieczory jednak kończymy lekko i przyjemnie. Tak jak na obrazku poniżej. Każdy zajmuje się przyjemną dla niego czynnością. A co robi mama? Mama rysuje!