Dzieci odsypiają jet-lag

Wyprawa z perspektywy, czyli 2 lata po 2


Dwa lata temu, w okolicy lutego wróciliśmy z naszej wyprawy po Ameryce Południowej. Było świetnie, często o tym opowiadaliśmy, powstała książka, wciąż wspominamy i słyszymy słowa zachwytu. 

Jednak, jak wszytko w życiu, ta podróż miała też swoje ciemne strony, które dostrzegam wyraźnie dopiero teraz. 

Te ciemne strony to część odpowiedzi na pytanie „Czy warto podróżować z małymi dziećmi“. No bo jasne, że warto. Czemu, sami sobie dopowiedzcie, pisałam o tym wcześniej, powstała o tym książka

Ale jaka jest tego cena? W czym mierzona?

Życie w kamperze, w ruchu, w podróży, bez rytmu, miejsca, znajomych osób i codziennych rytuałów. Jakie sią jego minusy dla dzieci?

Wielomiesięczna podróż, nawet w kamperze, powoduje, że dzieci nie mają potrzeby dbania o swoje własne miejsce. Wręcz nie mają go absolutnie, albo mają minimum do podziału na 5. Omija je wiec wiele czynności związanych z dbaniem o własny dom czy własne miejsce. Czytaj – nie umieją sprzątać, ścielić łóżka, układać zabawek, składać ręczników czy ubrań. 

IMG_7346

W podróży każdy dzień jest inny, dzieciom nieznany, przez nich nie planowany – żyją w chaosie o wiele większym niż ich rodzice i wiedzą tylko w bardzo ograniczonym stopniu „co będzie dalej”. W konsekwencji są ucieleśnieniem chaosu i niepewności. Czytaj – stają się niespokojne, nerwowe, hiperaktywne.

Codziennie w innym miejscu, z innymi zasadami, innymi ludźmi i zwyczajami. Ciężko w ten sposób ustalić normy zachowania, wyznaczać granice. Czytaj – dzieci szokują innych swoim zachowaniem i potrzebują dodatkowego czasu aby przyzwyczaić się do nowych norm.

IMG_7182

W podróży poznajemy wciąż nowe osoby, uczymy się komunikować i nawiązywać wartościowe relacje, jednak brakuje „przyjaciół’ i podobnych grup zainteresowań. Dzieci mogą identyfikować się tylko z rodzicami, brak im głębszych interakcji z podobnymi sobie dziećmi, brak interakcji z dalszą rodziną. Czytaj – dzieci są bardziej niestabilne emocjonalnie, a jednocześnie bardziej zależne od rodziców.

Tymczasem w podróży rodzice są zmęczeni, a najczęściej przemęczeni, zajęci planowaniem lub organizowaniem. W podróży są jedynym światem dzieciaków, ale jednocześnie nie mają dla niego ani uwagi, ani czasu. Nie ma mowy o indywidualnym podejściu do dziecka w podróży z trzema dzieciakami. Czytaj – atencja dana dziecku podczas podróży to mit. 

wpid-img_20141114_094340.jpg

Teraz jesteśmy w Berlinie w „łapach“ niemieckiego systemu edukacji. Jest uporządkowanie i obowiązkowo. Jednocześnie jest tutaj większy luz w placówkach. W przedszkolach dzieci szaleją, skaczą, biegają, spacerują ile się da i wszystko jest odbierane ze zrozumieniem. W szkole podstawowej klasy 1 i 2 są mieszane, dzieci uczą się od siebie w grupach, nauczyciele są bardzo wyrozumiali. A rodzice mają czas zorganizować coś dla siebie, a równocześnie wygospodarować czas dla dzieci. 

I marzy nam się kolejna wielomiesięczna podróż dookoła świata i dalej, ale… poczekajmy. Odpocznijmy. Niech te dzieci się jeszcze ucywilizują i dopiero wtedy. Rozumiecie już, czemu?

  • Barb

    hm.. ten wpis miał być na temat ciemnych stron, bo prawie wszystkie inne moje wpisy to „hołubienie” podróżowania 🙂 chciałam trochę odczarować podróżowanie, aczkolwiek ciągnie nas znowu, oczywista. już planujemy kilka tygodni na wakacje, a za kilka lat.. może „round the world”?
    i oczywiście, to co wymieniłam może zdarzyć się w innych warunkach lub nie musi się wcale zdarzyć 🙂 ale nam się zdarzyło, więc opisuję.

    • Bodych Travellers

      Rozumiem. Szczere wpisy sobie cenie! Dziekuje!