AMERYKA POŁUDNIOWA 2014/15


Ameryka Południowa 2014/15 – czyli kamperem od Równika do Ziemi Ognistej w 8 miesięcy

Jedziemy do Ameryki Południowej

Jedziemy do Ameryki Południowej

Marzyliśmy o takiej wyprawie długi czas. Nie umieliśmy jednak tego „zaplanować”. Wciąż były zobowiązania, niepewności czy strachy. Ciężko zostawić pracę, zmienić przyzwyczajenia, poddać się losowi. Jednak w marcu 2014 roku, nie mając pracy zarobkowej, z 3­miesięcznym dzieckiem, zdecydowaliśmy się. Kupiliśmy bilety do Quito w Ekwadorze. Bilety w jedną stronę, gdyż nie wiedzieliśmy jak długo damy radę. Wkrótce zaczęliśmy przygotowania: trasa, niezbędny bagaż, 2 plecaki, spis podręcznych akcesoriów oraz nasz niezapomniany podwójny wózek Phil&Teds.

Ekwador – autobusy i Galapagos!

Pierwszy miesiąc spędziliśmy w Ekwadorze. Ten przepiękny kraj oczarował nas pyszną przyrodą i bliskością zwierząt. Same wyspy Galapagos pozwalają dosłownie dotknąć lwów morskich, iguan, pelikanów, krabów. Widzieliśmy rekiny, olbrzymie żółwie lądowe, podziwiali ptactwo, wysokie i powykrzywiane kaktusy oraz formacje skał wulkanicznych. Wspaniałym przeżyciem była obserwacja wielorybów na Pacyfiku.

Galapagos - skały wulkaniczne i iguany

Galapagos – skały wulkaniczne i iguany

Jednak podróżowanie z trójką dzieci było bardzo drogie i w dodatku niezwykle męczące. Schudliśmy po 10 kilogramów i wydali 3 razy więcej niż planowane. Wciąż martwiliśmy się o następny nocleg oraz jego cenę. Poszukiwania noclegu, jedzenia oraz sposobów dotarcia do najciekawszych miejsc pochłaniał mnówsto czasu i energii. Los podsunął nam jednak kilka wskazówek i wkrótce zaczęliśmy szukać w internecie kampera.

Kupujemy kampera w Ekwadorze

Znaleźliśmy jedyny dostępny w tej okolicy samochód, który mógłby pomieścić pięć osób i był w zakresie naszych możliwości finansowych. Belgijska para podróżników sprzedała nam starego, ponad 25-letniego Dodge’a na granicy ekwadorsko­-peruwiańskiej. Od tej pory mieliśmy gdzie spać i gdzie ugotować domowe obiadki. W kryzysowych chwilach dzieciaki siadały na mały, przenośny sedesik i kąpały się w dużej miednicy. Poczuliśmy ogromną wolność i w naszym domku na kółkach czuliśmy się jak hrabia na włościach.

Nasz pierwszy nocleg „na dziko” spędziliśmy z peruwiańskim cyrkiem, zaprzyjaźniając się z rodziną cyrkowców, klaunami, karłami i psami. Potem wyruszyliśmy w góry Kordyliery Białej i cieszyli noclegami na ryneczkach górskich miasteczek, pod kościołami czy na parkingach z widokami na przeraźliwie głębokie doliny.

Nasz kamper o poranku w górskim miasteczku w Peru

Nasz kamper o poranku w górskim miasteczku w Peru

3 miesiące w Peru

Peru nas zachwyciło. Wysokie góry, często przykryte czapeczką śniegową lub poprzecinane poletkami do uprawiania ziemniaków kryją w sobie gorące termy. Szosę często przebiegają nam gwanako, kuzyni lam. Fascynowały nas wizyty w twierdzach i świątyniach inkaskich oraz miastach przedinkaskich, zarówno w tych znanych, jak i zapomnianych.

W Peru spędziliśmy trzy miesiące. Nasze dzieci przyciągały do nas Peruwiańczyków ­- ludzi o indiańskich rysach, często w tradycyjnych, kolorowych ubraniach. Z radością patrzyliśmy, jak dzieciaki bawiły się i komunikowały z lokalną „drobnicą”. Czasem nocowaliśmy na kempingach, gdzie spotykaliśmy innych „kamperowców”. Ciepło wspominamy spotkania przy ognisku i dzielenie się jedzeniem oraz opowieściami podróżniczymi innych marzycieli. Niekiedy, na trasie, spotykaliśmy ponownie znajomych kamperowców i następowała wymiana serdeczności, wskazówek i porad.

Boliwia – słone, suche morza

W Boliwii było nam nieco trudniej ze względu na dostępność artykułów dla dzieci (pampersy, kaszki). Również kondycja dróg pozostawia wiele do życzenia. Przeżyliśmy kilka chwil mrożących krew w żyłach, kiedy auto wpadło w poślizg na gliniastej, rozmokłej drodze między Oruro a Uyuni, a potem złapaliśmy dwa razy gumę.

Nagrodą był przejazd przez Salar de Uyuni oraz z Uyuni do San Pedro de Atacama w Chile – to kilka dni zanurzenia w zapierających dech w piersiach widokach. Poranki witaliśmy z widokiem na laguny solne, odległe wulkany bądź zbocza czerwonych kanionów. Wieczory z ciepłą herbatą spędzaliśmy wśród długich cieni rzucanych przez fantastyczne formacje skalne. Podczas przejazdów dziennych oglądaliśmy chmury pyłu, fontanny gejzerów lub rozlewiska pełne lam i flamingów. Nie zapomnę praktyki jogi na zboczu kanionu obok Laguny Colorada ­- uczta dla wszystkich zmysłów.

Salar de Uyuni - usypiam Kaję w miejscu naszego biwaku

Salar de Uyuni – usypiam Kaję w miejscu naszego biwaku

Na trasie musieliśmy stawić czoło wielu trudnościom. Co jakiś czas psuło się coś w samochodzie. Przejazd przez Salar de Uyuni i do San Pedro de Atacama kompletnie zniszczył nasze hamulce. Miesiąc spędziliśmy więc w pustynnym mieście Calama w Chile czekając na części zapasowe. Tam też nasz najstarszy synek złamał rękę a najmłodsza Kaja nauczyła się chodzić. Przygody te wzmacniały nasze relacje jako pary i rodziny – czuliśmy się sobie potrzebi i doceniliśmy swoje umiejętności.

Chile – Święta i Nowy Rok

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Dostaliśmy zaproszenie do Concepción w Chile, gdzie spędziliśmy Wigilię z Claudią i jej chłopakiem Phelipe. Potem ruszyliśmy w dół Chile, aby Sylwestra 2014/15 świętować na promie z wyspy Chiloé do Patagonii.

Patagonia

Patagonia oszołomiła nas jeszcze większymi przestrzeniami i ostrymi, górskimi pejzażami. Było coraz zimniej, nasz domek na kółkach jednak chronił nas przed zimnym wiatrem i pozwalał łatwo przemierzać olbrzymie pustki Patagonii. Dzieci podziwiały błękitne lodowce i turkusowe laguny oraz obserwowały pingwiny i ptactwo Patagonii. Na każdym parkingu potrafiły znaleźć kupkę piachu, kamieni bądź drzewka, którymi się bawiły. Spiewały z nami piosenki z jedynej płyty „Strachy na Lachy”, którą mieliśmy ze sobą.

Sprzedaż kampera w Ameryce Południowej

Pod koniec stycznia zgłosił się do nas kupiec na kampera. Ruszyliśmy więc w górę Argentyny, dotarli do Półwyspu Valdés aby obejrzeć słonie morskie i ruszyliśmy prosto w stronę Chile, gdzie oddaliśmy naszego Dodge­’a szwajcarskiej rodzince z dzieckiem. Dwa tygodnie później, bez informowania Babć, wróciliśmy do domu z głową wciąż pełną widoków i zapachów z Ameryki Południowej.

 

—————–

PUNKTOWY OPIS PRZEDSIĘWZIĘCIA (trasa, miejsca, kraje, wydarzenia) poniżej. Aby zobaczyć mapę kliknij tutaj.

Ekwador – 50 dni podróży samolotami, autobusami i taksówkami

 Otavalo

 Quito

 Mindo

 Baños

 Guayaquil

 Galapagos (2 tygodnie – wyspy Santa Cruz, Isabela i San Cristobal

 Puerto Lopez

 Cuenca

Peru – kupujemy kampera: starego Dodga od belgijskiej pary podróżników i od teraz chłoniemy kontynent zupełnie inaczej

 Huaquillas

 Mancora

 Sullana

 María / Kuelap

 Pueblo de los Muertos, Karajía, Yerbabuena, Revash, Leyebamba

 Cajamarca

 Trujillo / Huanchaco

 Huaray; Lago Llanguanuco

 Catac i lodowiec Pastoruri

 Caral

 Barranca i twierdza Paramonga

 Lima (2 tygodnie postoju na założenie gazu / remont auta)

 Pachacamac

 Pisco

 Islas Ballestas

 Huacachima i sand boarding

 Nazca

 Arequipa, Chivay, Yaugue

 Cuzco

 Puno i jezioro Titicaca

 Sillustani

Boliwia – góry, błotniste drogi lub solne pustynie pełne gejzerów i lagun

 Copacabana

 La Paz

 Tiwanaku

 Oruro

 Uyuni – Salar de Uyuni z Incahuaca

Chile / Argentyna – Pustynia, Wybrzerze, krajobrazy Europejskie a na koniec Patagonia

 Calama

 Purmamarca

 San Salvador de Jujuy

 Salta

 Cafayate

 Tafí del Valle

 Recreo

 Córdoba

 Portero de Guaray

 Mendoza

 Caleta Tumbes

 Concepción

 Los Lagos

 wyspa Chiloe – Islotes de Puñihuil, Castro, Quellón

 Puerto Ibanez

 El Chaltén i trek z widokiem na Cerro Torre

 El Calafate i lodowiec Perito Moreno

 Puerto Natales i park Torres del Paine

 Punta Arenas i cienina Magellana

 Bahí Inútil – pingwiny królewskie

 Ushuaia i zatoka Lapataía; docieramy do Ziemi Ognistej!

Ziemia Ognista zdobyta – mamy kupca auta / wracamy do centrum Chile

 Río Gallegos

 Puerto Madryn / półwysep Valdés

 zatoka San Matías

 Plottier

 Curacautín

 Paso Pino Hachado

 Santiago de Chile