wyrwani z dnia codziennego

szpital

Spędzamy wygodny weekend u Babci, a w poniedziałek już nasze mieszkanko, wieczorem idę na jogę. Jestem w moim wygodnym świecie. Nagle telefon i dwie godziny później jestem w świecie, gdzie wszystko jest poza moją kontrolą.. Słucham poleceń i myślę tylko o przetrwaniu. Byle jakoś przetrwać do dnia wyjścia, temin nieznany. Spanie na skraju łóżka, ledwo herbatka jakaś, kromki z masłem, ziemniaki. Walka z płaczem i strachem dziecka. Dozowanie leków o północy. Nic nie wolno. Szpital. Inny świat. Byle przetrwać…

szpital